nonsens
Add me to your address book kosiewski.
Add me to your address book

Grab this swicki from eurekster.com

Blog > Komentarze do wpisu
Henryk Kreuz: W imię obrony radzieckiego stylu życia.
Henryk Kreuz: W imię obrony radzieckiego stylu życia.
Moi kochani! Polacy! Nie oceniajcie innych pochopnie.

Polska, jest rok 1981. Polska władza na czele z przywódcami PZPR przystaje do społeczeństwa.
ZSRR uznaje to za wrogi akt i kontrrewolucję. Nie może pozwolić na jakikolwiek wyłam w swojej strefie wpływów, ponieważ grozi to destabilizacją całego imperium budowanego mozolnie przez dziesięciolecia, imperium legalnego, akceptowanego przez tzw. opinię światową i stworzonego na podstawie wcześniejszych porozumień międzynarodowych.
W tym czasie armia ZSSR na terenie Afganistanu prowadzi misję stabilizacyjną. Państwa awanturnicze na czele z USA zwanym "imperium zła" usiłują destabilizować sytuację w Afganistanie. CIA-służby specjalne imperium zła, powołuje do życia AL Kaidę - organizację terrorystyczną z zadaniem dokonywanie aktów terrorystycznych w Afganistanie i ZSRR.

Na terenie Afganistanu i ZSRR dochodzi do serii aktów terroryzmu. ZSRR ogłasza totalną wojnę z terroryzmem. W atakach terrorystycznych aktywny udział bierze Polak Radosław Sikorski. Zdaniem przywódcy ZSRR R. Sikorski jest szefem komórki wschodniej Al Kaidy, po dokonanych atakach
ukrył się w Polsce i z jej terenu przygotowuje dalsze ataki terrorystyczne. ZSRR żąda od Polski prawa poszukiwania terrorystów na całym jej terytorium. Dla Polaków to potwarz, Rząd odmawia zapewniając Świat, że Radosław Sikorski nie ukrywa się w Polsce, a na jej terenie nie ma baz terrorystów AL Kaidy.

Grudzień 1981 roku.
ZSRR wykorzystując jako pretekst udział R. Sikorskiego w aktach terrorystycznych dokonuje militarnej inwazji na Polskę, uzasadniając ją koniecznością zniszczenia baz Al Kaidy i pojmania terrorystów, głównie R. Sikorskiego – odpowiadającego za wiele ataków terrorystycznych na ZSRR. Polska nie zgadza się z argumentami ZSRR, powtarza że nie ma na jej terenie baz Al Kaidy, ani Sikorskiego.

Podejmuje samotną straceńczą walkę. Inwazja ma jednak charakter totalny i prowadzona jest pod hasłami: walki z terroryzmem i obrony radzieckiego stylu życia.

I tak: po pierwszym tygodniu walki z żołnierzy WP przeżył co 3, Warszawa i większe ośrodki leżą w gruzach. Armia WP przestała istnieć, po polach, ulicach leżą trupy i zniszczony sprzęt. Jednak Dowództwo WP przewidując taki wynik bezpośredniego starcia większość zasobów przeznaczyła na walkę partyzancką.

Następuje okres "stabilizacji regionu nadwiślańskiego" przez armię ZSRR i armie sojusznicze, razem liczące około 400 000 żołnierzy i drugie tyle cywilów. Polacy jednak modlą się i walczą, miejsca oporu niszczone są przez okupanta z całą bezwzględnością.
Łódź-nadżaf cudem ocalała w inwazji stała się centrum oporu i w 1984 roku - w odwecie za powieszenie na moście kilku ciał żołnierzy Radzieckiej Armii Stabilizacyjnej - została doszczętnie spalona, zrównana z ziemią wraz z mieszkańcami.

Świat patrzy i milczy.

ZSRR musiało przyznać, że rzeczywiście na terenie Polski nie było baz Al Kaidy, a Sikorski działał z terytorium Anglii.

Zdaniem Prezydenta ZSRR  Armia Radziecka nie może opuścić terytorium Polski, ponieważ Polacy po ich odejściu nie byliby w stanie odbudować swego kraju ze zniszczeń, utworzyć bez ich pomocy demokratycznej władzy, a szczególnie mogłaby nastąpić dalsza destabilizacja regionu i nasilenie tworzenia się organizacji terrorystycznych.

W ramach "stabilizacji nadwiślańskiego kraju" przeprowadzono powszechne wybory, obszar Polski był w nich jednym okręgiem wyborczym. Kandydatów do sejmu było 24 tysiące. Listę kandydatów do sejmu liczącą 125 stron drobnym drukiem zatwierdziło KGB. Nikt nikogo nie znał, ani wyborcy kandydatów, ani kandydaci wyborców. Część społeczeństwa - nie widząc żadnego sensu w stawianiu dalszego oporu - poszła na wybory, każdy kto poszedł otrzymał rację żywnościową w tym 10 litrów wody.
Tak utworzony parlament wyłonił "Polski Rząd", a ten utworzył "Polską Armię", "Policję Polską" i "Polskie KGB".
Powieszono zdrajcę internacjonalizmu Gen. Jaruzelskiego razem z całym Sztabem Generalnym Wojska Polskiego uznanych za terrorystów i wrogów radzieckiego stylu życia. Świat obiegł film nagrany z wykonania egzekucji. Jaruzelski podszedł do pętli wyprostowany i dumny, przed uruchomieniem przez katów zapadni zdążył wypowiedzieć donośnie ostatnie słowa: "Niech żyje Polska, za Boga Honor i Ojczyznę", w tle dało się słyszeć poniżanie skazańca.

Jest rok 1986, terror obejmuje całe terytorium Polski i nie słabnie. Każdy, kto nie akceptuje obecności na terenie Polski "Sprzymierzonych Armii Stabilizacyjnych" jest prześladowany. Każdy, kto żąda opuszczenia przez nie terytorium Polski uznawany jest za "terrorystę" i "wroga radzieckiego stylu życia". Zapełniają się obozy koncentracyjne powstałe dla tych terrorystów. Do złamania oporu społeczeństwa w obozach tych stosowane są metody, jakie cywilizowany świat dawno uznał za zbrodnie przeciwko ludzkości: od przetrzymywania latami bez sądu i prawa do obrony po wymyślne tortury fizyczne i psychiczne. Ginie bez śladu wiele tysięcy Polaków.

Zdaniem Prezydenta ZSRR - uznawanego w dużej części świata i nawet obywateli ZSRR za ograniczonego umysłowo - walka z terrorystami musi być bezwzględna, bo toczy się o wartość najwyższą: "o radziecki styl życia", dla którego terroryści są śmiertelnym zagrożeniem.

Część społeczeństwa polskiego widzi bezsens dalszego stawiania oporu, duża jednak część woli umrzeć, choćby z głodu - jak kolaborować ze swoimi prześladowcami. Ponieważ do aktywnej walki wystarczy tylko 10% populacji, a Polaków czynnie biorących udział lub gotowych do walki jest aż 30%, opór i walka trwa.

W 1987 roku w celu przełamania woli oporu Polaków Prezydent ZSRR zwiększa liczebność Armii Stabilizacyjnej o 40 tysięcy. Na całym terytorium Polski trwają gwałty, mordy, zarówno na mężczyznach, kobietach i dzieciach. Polacy szukają oparcia w Bogu, zapełniają kościoły, słychać z nich jeden śpiew, jakby jeden wielki chór śpiewał "Ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie". Armie Stabilizacyjne wiele kościołów zrównały z ziemią wraz z modlącymi się, ponieważ - zdaniem Prezdydenta ZSRR - stanowiły schronienie dla terrorystów i wrogów radzieckiego stylu życia.

Polacy walczą i żądają opuszczenia armii sprzymierzonych, zwą ich armiami okupacyjnymi. Polskie straty w ludziach są ogromne, 300 tysięcy żołnierzy zabitych i 1,5 mln cywili, niezliczone rzesze rannych, dziesiątki tysięcy zaginionych bez wieści, niepoliczalne rzesze okaleczonych psychicznie i fizycznie.
Cała gospodarka leży w gruzach, społeczeństwo głoduje, wyzwolone zostają najniższe instynkty, bandytyzm jest stałym elementem bytu. Pracują tylko stocznie, rafinerie, petrochemie, ale tylko na użytek armii stabilizacyjnych i głównie w ramach tzw. zwrotu kosztów stabilizacji dla ZSRR.

Polska umiera! Radziecki styl życia wydaje się być ocalony.

Henryk Kreuz

http://groups.google.com/group/sowa-frankfurt/browse_thread/thread/fc2aa5e65023dac7?hl=pl

Brawo, brawo, brawo! Dokładnie tak wyglada misja pokojowa w Iraku!
Jesteśmy wspólnikami wszystkich zbrodni tej bandyckiej napaści
zbrodniczego mocarstwa. Pluszkiewicz

http://groups.google.de/group/sowa-frankfurt/browse_thread/thread/fc2aa5e65023dac7

http://gurka.blox.pl/2007/02/Henryk-Kreuz-W-imie-obrony-radzieckiego-stylu.html

sobota, 03 lutego 2007, kultur