nonsens
@import url(http://www.google.pl/cse/api/branding.css);
Twoja wyszukiwarka
Nasza Czeladź

Utwórz swoją wizytówkę
Blog > Komentarze do wpisu
gen Kiszczak, Lech Wałęsa, Magdalenka, żydokomunistyczny szerszeń: Dezerterzy

DEZERTERZY
Bohaterowie? W latach 80-tych władza ludowa zachęcała swoich politycznych
przeciwników, a naszych bohaterów walki z komuną, do opuszczenia kraju, wielu
z tych zachęt ochoczo skorzystało. Osiedlili się w krajach Europy zachodniej, w
USA, Kanadzie, a nawet Australii. Powstała nowa emigracja polityczna. Wielu „bohaterów”
było pośrednikami w przekazywaniu sprzętu i pieniędzy podziemnej Solidarności na
walkę z komuną, znaczną część tych pieniędzy pośrednicy po prostu ukradli, co było
powodem wzajemnych oskarżeń i wylewania sobie nawzajem wiader pomyj na łeb,
ku uciesze innych nacji! Do dziś, emigracja polityczna lat osiemdziesiątych, nie jest
wstanie się zorganizować i porozumieć, nie jest w stanie wybrać swoje władze, uznać
przywództwa kogokolwiek, nawzajem obrzucają się błotem! Każdy z nich z osobna
jest przekonany, że tylko jemu należy się przywództwo, bo to on jest najlepszy,
najmądrzejszy i najbardziej bohaterski, żadnemu do zakutego łba nie przyjdzie, że
jest zwykłym tchórzliwym dezerterem, że żaden z nich nie ma prawa do oceny tego,
co dzieje się w kraju, ponieważ porzucili ten kraj, uciekli z tego kraju, zdezerterowali
z pola walki dla lepszego życia, bądź własnego bezpieczeństwa. Porzucili walczących
kolegów i dziś mają czelność, oceniać ich działania, nazywać ich zdrajcami,
sprzedawczykami, etc. Zdrajcami byli ci, co uciekli z kraju korzystając z oferty władz
PRL! Ci tchórzliwi dezerterzy, produkują swoje wypociny w Internecie, obrzucają
inwektywami tych, których zdradzili, których pozostawili w walce z komuną wyjeżdżając
z kraju, gdy tylko nadarzyła się taka okazja, obrażają tych, którzy walczyli do końca,
nie wyjechali z kraju, mimo takich samych zachęt i nacisków władz PRL. Dezerterzy,
którzy uciekli z pola walki, pozbawili się prawa do oceny osób i zdarzeń, tak samo
jak honoru! Ci mali tchórzliwi ludzie, bez zahamowań opluwają tych, którzy z kraju
nie wyjechali, którzy nie bali się walczyć z PRL, Wałęsa nie pojechał po odbiór
nagrody Nobla z obawy, że mogliby nie wpuścić go do kraju! Ustalenia okrągłego
stołu, które pozwoliły na pokojowe przejęcie władzy, nazywają zdradą, a ich uczestników
zdrajcami! Ci uczestnicy okrągłego stołu, nie uciekli przed odpowiedzialnością,
nie wyjechali za granicę, wielu przebywało w więzieniach, byli szykanowani, nierzadko
bici i poniżani, ale kraju nie opuścili! I takich ludzi, tchórzliwi dezerterzy, nazywają
zdrajcami! Niektórzy emigracyjni renegaci, stawiają znak równości pomiędzy zbrodniami
hitlerowskiego faszyzmu i PRL, mają czelność domagać się jego osądzenia! To
ludzie chorzy z nienawiści do wszystkiego, co polskie, co wielkie, co nie da się splugawić!
Stawiam sprawę jasno i jednoznacznie. Dezerterzy, którzy z dezerterowali z pola
walki, bez względu na powody, nie mają absolutnie żadnych praw do oceny wyników
walki, do oceny uczestników walki, do domagania się czegokolwiek! Tchórz nie
może niczego się domagać poza litością, nie może oceniać męstwa bohaterów, nie
ma zdolności honorowych do takiej oceny! Emigranci polityczni lat 80-tych, to w pełnym
tego słowa znaczeniu dezerterzy, oni skorzystali z możliwości porzucenia pola
walki, uciekli ze strachu przed więzieniem, przed biciem, przed niepewnością jutra, bez
żalu pozostawili w tej walce ludzi, których dziś bez skrępowania obrażają, oceniają,
nazywają zdrajcami, żydokomunistami, etc. etc. Ci renegaci, uciekając z pola walki,
pozbawili się prawa przebywania na polskiej ziemi, którą porzucili jak tchórze,
korzystając z oferty, wtedy silniejszego. Gdyby mieli honor, nie przyznawaliby się
do polskości, którą bez żalu zdradzili! Ani jeden z renegatów nie został siłą wyrzucony
z kraju, wyjechali sami, w trosce o własne bezpieczeństwo! Emigranci polityczni lat
osiemdziesiątych, niech zajmą się sprawami swojej nowej ojczyzny, którą w chwili
zagrożenia tak samo chętnie porzucą jak Polskę! Z obrzydzeniem czytam przysyłane
nam maile przez emigrantów politycznych lat 80-tych z Niemiec, pod szyldem SOWA,
którzy bez zahamowań obrażają człowieka, przy którym żaden z nich nie jest godny
stanąć! Poczuli się upoważnieni nie tylko do cenzury i oceny artykułu „Po Co Nam
IPN” zamieszczonego w Szerszeniu nr 11 i 12, ale również do oceny jego autora
nazywając Go żydokomunistą! Stanisław Kot, autor artykułu, nigdy nie należał do
żadnej organizacji, jest sierotą, jego ojca i matkę w roku 1948 aresztowali nieznani
ludzie i ślad po nich zaginął! Od 6 roku życia utrzymywali go różni znajomi jego
rodziców, bo nawet w domu dziecka nie było dla Niego miejsca. On nie ma za co
kochać komunistów! Jego artykuły bolą, bo są do bólu prawdziwe, Jego artykuły są
trudne i nie pasują do dzisiejszej „prawdy” o PRL! Nigdy nie chwalił PRL, nigdy nie
chwalił komunizmu, pisał zawsze o nim prawdę, to ta prawda budzi wściekłość
tchórzliwej emigracji i oszołomów prawicy, gdziekolwiek są. To ta prawda, boli
dezerterów, którym nie starczyło odwagi by zostać w kraju i walczyć! Trzeba być
emigracyjnym renegatem, by człowieka tak boleśnie doświadczonego przez komunistów,
za pisanie prawdy o naszych czasach, nazwać żydokomunistyczną mętą!
W artykule, „Po Co Nam IPN” wszystko jest prawdą! Każde jedno zdanie w tym
artykule boli tych wszystkich, którzy stworzyli nową prawdę, wirtualną prawdę, dziś
obowiązującą! Rzeczywiście fakty zawarte w tym artykule, nie pasują do obowiązującej
prawdy w III RP! Dla mnie, dla nas, dla milionów Polaków, jest bez znaczenia jak
nazywa się nasza Polska, to nasza ojczyzna i wolę być Jej więźniem, niż wolnym poza
Nią! Widocznie taki sam pogląd mieli ci, co nie wyjechali z kraju, mimo zachęt,
gróźb i nacisków. Bez względu na swoje bezpieczeństwo, podjęli walkę z systemem,
głosili swoje poglądy sprzeczne z obowiązującymi! Dziś tchórzliwi dezerterzy
przebywający od lat poza granicami kraju, uzurpowali sobie takie same prawo do oceny
zdarzeń i osób jak ci, którzy tu w kraju walczyli do zwycięskiego końca! Bezczelność
renegatów nie mieści się w głowie, oni nie zdają sobie sprawy, kim są, oni
uważają się za bohaterów! Autor Jan Pluszkiewicz--Szerszeń 15/16 Tygodnik Ogólnopolski

http://de.groups.yahoo.com/group/kulturzentrum/message/2498

sobota, 12 grudnia 2009, kultur

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: tht44, 87.105.182.*
2010/09/15 14:59:54
Lech Kaczyński w drugiej połowie lat 80. był bliskim współpracownikiem Lecha Wałęsy, lidera "Solidarności" i późniejszego prezydenta Polski. 16 września 1988 brał udział w rozmowach "Solidarności" z przedstawicielami władz w Magdalence pod Warszawą. Od grudnia tego roku należał do Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie.