Panika na rynku walutowym (PAP, pr/ 23.10.2008, godz. 16:22)
silna przecena złotego. Pękły wszystkie poziomy oporu, czyli 3,0 dla dolar-złotego i 3,85 dla euro- złotego. W tym drugim przypadku euro-złoty otarł się nawet o kurs 4,0, ale nie zdołał go przełamać.
"Złoty pokonał psychologiczny poziom, czyli 3 zł za dolara, w pewnym momencie doszedł nawet powyżej poziomu 3,1 zł za dolara. W stosunku do euro pokonał barierę 3,85 zł za euro i doszedł nawet do 3,9840 zł za euro. To przekroczyło wszelkie oczekiwania. Mamy panikę na rynku" - powiedziała PAP Joanna Pluta z TMS Brokers. http://www.wykop.pl/link/104966/banki-daja-banki#comment-this
(...)Wszystkie Partie i Kościoły w Polsce udają, że nie widzą nic złego w tym, żeby w Radzie Nadzorczej jakiegoś zachodniego Banku w Polsce zasiadała dowolna osoba wyznaczona z obcego nadania państwowego, przez kanclerza Niemiec, królową Wielkiej Brytanii, czy prezydenta USA, z zadaniem doglądania działalności tegoż banku na terenie Polski.
Premier Donald Tusk nie dostrzega nic niestosownego w obsadzaniu przez obce rządy stanowisk w bankach na terytorium suwerennej Polski. Także Prezydentowi Kaczyńskiemu kręgi tzw. doradców przesłoniły trzeźwe widzenie rzeczywistości chorymi sporami o rolę agenta Bolka, Szambo w samolotach (...) http://pkn.blox.pl/2008/10/Trzeba-uni-i-ameryce-wytoczyc-proces-o-pomoc.html
Subject: Relacje z proserbskiej manifestacji w warszawie...
...były opublikowane na prawy.pl i lpr.pl oraz być może w innych miejscach. W przypadku tych obu portali liczba uczestników została znacznie zawyżona: było ok. 100-150 osób a nie 300-400. Pomineli też obecność Białorusinów pod narodową flagą oraz fakt, że członkowie LPR stanowili mniejszość wsrod demonstrantow.
Dnia 26-02-2008 o godz. 7:59 SOWA napisał(a) to: http://www.phalanx.pl/manifest0/
Russia's First Deputy Prime Minister, Dmitry Medvedev (left), and Serbia's President Boris Tadic
February 26, 2008, 1:31
Russia confirms support for Serbia
Russia has reaffirmed its support for Serbia in rejecting Kosovo's unilateral declaration of independence a week ago. At a meeting in the Serbian capital First Deputy Prime Minister Dmitry Medvedev promised there would be no shift in Russia's support for Serbia's demand for territorial integrity.
It's the first visit by a foreign official since Kosovo seceded.
Russia's First Deputy Prime Minister denounced the West's backing of Kosovo's independence.
He warned NATO and EU missions not to use force against Serbs in Kosovo.
Meanwhile, Russia's Foreign Minister Sergey Lavrov says Kosovo's independence creates a precedent for other disputed territories.
Dmitry Medvedev was also in Belgrade to close a gas pipeline deal. He said stronger economic ties would only cement the alliance.
“Our short visit is aimed to express our support to Serbia in response to the illegitimate unilateral recognition of Kosovo's independence. These actions contradict the existing system of international law. But support should not only be moral and legal, it's essential to strengthen our energy co-operation and the agreement between Gazprom and Serbiagas is indispensable to the development of economic ties between our countries,” said Medvedev.
During the visit Russia and Serbia signed an agreement to build the South Stream gas pipeline.
“Our economic co-operation continues to develop. A month ago, we signed an important agreement in the energy sector, and now Serbiagas and Gazprom have signed an agreement on building a new pipeline,” Serbia’s Prime Minister Vojislav Kostunica said.
Later, during a three hour visit to Budapest, Dmitry Medvedev also reached an agreement with Hungary to join the South Stream gas project. The deal will be signed on Thursday in Moscow in the presence of Russian President Vladimir Putin and the Hungarian Prime Minister Ferenc Gyurcsany.
The gas pipeline will go through Hungary in order to supply EU customers. Both countries will have a 50 per cent stake in the joint venture. And a major gas storage facility with the capacity of one billion cubic meters will be built in Hungary.
03.02.2007onet.pl Macierewicz dogłębnie prześwietla emigracyjną przeszłość Sikorskiego, który w latach 80. wyjechał do Anglii, a przez kilka lat mieszkał też w Stanach Zjednoczonych. - Macierewicz zbiera "haki" na ministra" - oceniają rozmówcy "Newsweeka".
Żydówka zawsze pozostanie Żydówką, Żyd - Żydem. Mają skórę inną, zapach inny, sieją zepsucie wśród narodów - pisał Roman Dmowski. Ten zasłużony dla sprawy niepodległości Polski mąż stanu pisał i takie słowa w swoim "Dziedzictwie", powieści obsesyjnej. Artykuł Andrzeja Osęki
[...] Tu snucie miłosnych wspomnień przeradza się w wykład o różnicach rasowych: "W tobie odezwał się wtedy wstyd kobiety, a we mnie honor mężczyzny - dwie wielkie instytucje naszej cywilizacji. (...) Tego nie znają Żydzi. Oni są niehonorowi, a ich kobiety bezwstydne". I tak przez całe 267 stron powieści Kazimierza Wybranowskiego "Dziedzictwo": mówi się o miłości, krajobrazie, patriotyzmie, polowaniu, nauce, społeczeństwie, religii - lecz każdy wątek prowadzi w końcu do tego, że Żydzi są brudni, chciwi, podli, zdradzieccy i wiecznie spiskują, by Polskę zgubić. Należy więc ich "tępić, jak się tępi drapieżne zwierzęta i jadowite gady".
[...] W takiej to sytuacji Roman Dmowski, zasłużony dla sprawy niepodległości Polski mąż stanu i przenikliwy strateg polityki międzynarodowej, zaczął snuć swoje fantazje literackie, układając powieść, którą zatytułował "Dziedzictwo". Nie napisał jej przez sen. Włożył w nią wiele uczucia i przemyśleń. Ona jest faktem, którego się z naszej historii usunąć nie da.
Powieść ukazywała się najpierw w odcinkach, w endeckiej "Gazecie Warszawskiej Porannej". W formie książki wyszła w roku 1931. Dmowski (ur. 1864) wycofał się już wtedy z działalności partyjnej, nadal był jednak czynnym publicystą, ideologiem obozu narodowego. Sprzyjał włoskiemu faszyzmowi, który wedle niego "zdobył się na wielkie wysiłki ku wymieceniu z życia narodu czynników rozkładu moralnego, obyczajowego i religijnego". W szkicu "Hitleryzm jako ruch narodowy" (1932) Dmowski pisał: "Hitlerowcy rozumieją, że chcąc zorganizować Niemcy na podstawach narodowych, muszą zniszczyć pozycję Żydów i ich wpływ na społeczeństwo niemieckie". Zwracał jednak uwagę, że naziści mają przed sobą dylemat: "Żydzi byli awangardą niemczyzny na ziemiach polskich, [więc gdy się] idzie z Żydami przeciw Polsce, to trudno tych Żydów niszczyć w Niemczech". Niemcy - wiemy dziś - jakoś sobie z tym problemem poradzili.
[...]
W latach 30. ukazywały się niemal co rok kolejne wydania "Dziedzictwa". W roku 1942 książka wyszła w Londynie staraniem ks. Stanisława Bełcha, duszpasterza polskich emigrantów. Dwa lata później wydano ją w okupowanym Krakowie, bez jakichkolwiek cięć. Hitlerowskim cenzorom ten rodzaj polskiego patriotyzmu widać nie przeszkadzał.
Teraz można tę książkę kupić w Polsce w dwóch różnych wydaniach. Dwa wydawnictwa przekonują czytelników, jak bardzo jest aktualna, jak realne są opisywane w niej masońskie zagrożenia dla narodu.
Ideologiczny dreszczowiec
Na polską wieś zjeżdża z zagranicy młody człowiek, który się tam wychowywał na koszt mało znanego sobie stryja. Stary pan zmarł właśnie, zostawiając mu dwór, pokaźny majątek ulokowany w londyńskich bankach oraz dziedzictwo duchowe w postaci dawnych swych grzechów, dramatów i nieszczęść. Jest pogrzeb w wiejskim kościółku, nocą, wokół panują "nieprzeniknione ciemności". Przy trumnie prawie pusto, żadnych przemówień, tylko cisza i groza. Zmarły - kiedyś światowiec - ostatnie lata spędził w zupełnej samotności, w domu otoczonym murem, strzeżonym przez złe psy. Bratanek, człowiek śmiały i twardy - jego nazwisko Zbigniew Twardowski - postanawia zmierzyć się ze spuścizną po stryju, stopniowo poznaje ponure tajemnice, które go złamały. A jest to ni mniej, ni więcej, tylko przegrana walka z masonerią i światowym żydostwem.
Stryj Alfred Twardowski sam należał kiedyś do loży, posłusznie wykonywał amoralne rozkazy, gdy jednak zobaczył, jak "uczynni grabarze" (tak się bowiem w książce masoni nazywają) chcieli w toku wojny światowej wydać Polskę w ręce Niemiec, jej najgorszego wroga (niczego konkretnego o tych planach autor nam nie mówi), obudziło się w nim polskie sumienie - zerwał z "grabarzami", wykradłszy im uprzednio jakieś tajne masońskie papiery, wysoce całą organizację kompromitujące. "Grabarzom" nie udało się tych papierów odzyskać, poczęli więc niszczyć dawnego konfratra czym się da, głównie oszczerstwami. Najbardziej jadowita okazała się plotka, której uwierzyła narzeczona zbuntowanego: że ma on brzydką chorobę, prowadzącą do paraliżu i szaleństwa. Odeszła odeń, wyszła za innego, co doprowadziło Alfreda do przedwczesnej śmierci.
Teraz bój z prześladowcami podejmuje Zbigniew, lecz on - jak mówi o sobie - nie jest "z tych, którzy są bici". Okazuje się, że przez dziesięć lat studiował różne nauki tajemne, zna język hebrajski, posiadł wiedzę o wszelkich sztuczkach masonów - a więc zna ich i potrafi odróżnić, choćby się podawali za Anglików, Holendrów, Polaków. Gdy więc przychodzą, by go wybadać, przekupić, nastraszyć, by w papierach po stryju odnaleźć masońskie dokumenty - Twardowski widzi, że na przykład dystyngowany mecenas Culmer, rzekomo Anglik z pochodzenia, ma grube wargi i oczy czarne jak węgle, gorejące, od których "wieje żar arabskiej czy syryjskiej pustyni". Semita, myśli Zbigniew. Sam ma oczy szare i cienkie zaciśnięte usta, jakie powinien mieć nieubłagany sędzia. Wkrótce wychodzi na jaw, że Culmer nazywa się Kulmer, a Kulmery to "Żydy polskie z Chełmna na Pomorzu". To właśnie ów mecenas - najważniejszy wśród miejscowych "grabarzy" - zniszczył stryja Alberta; dzięki niepojętym wpływom wynosi jednych ludzi, pogrąża innych, umiejętnie pilnując interesów żydowskich, jak to robią Żydzi w Polsce od wieków.
Treścią "Dziedzictwa" jest atak masonów i kierujących nimi Żydów na głównego bohatera oraz osoby mu bliskie: haniebne oszczerstwa, szwindel z nieistniejącymi kopalniami złota, perfidne zrujnowanie szlachetnego, choć naiwnego ojca Wandy, ukochanej Zbigniewa, nagłe śmierci ze zgryzoty, zamach bombowy, wizyty tajemniczych delegatów ze światowej masońskiej centrali, ustawiczne spiskowanie, malownicza rozwiązłość (żydowska, oczywiście), pożar podpalonego przez masonów dworu. Mamy też podwójne morderstwo, jednak tutaj ofiarami są dwaj Żydzi: mecenas Kulmer i jego służący, również ciemny typ. Załatwił się zaś z nimi Grzegorz, wierny służący kiedyś Alberta, potem Zbigniewa. Wkrótce Grzegorz ginie bohatersko w czasie pożaru. Modlą się za jego duszę.
Rady starego Żyda dla młodego
Pewien fragment książki porównać można do protokołów mędrców Syjonu w miniaturze. Oto stary Kulmer, ojciec przyszłego mecenasa, poucza dorastającego syna, jak postępować z Polakami: "Lepiej, żeby się bawili dla Polski, niż pracowali dla niej. A gdy przyjdzie odpowiednia chwila, pchnąć ich dalej do krwawych manifestacji, żeby się dali zarzynać i zarzynali Polskę. Tak zrobiliśmy w 63 roku. I w tym jednym roku uszliśmy naprzód więcej, niż przez trzydzieści lat poprzednich. A im przybywa jeszcze jedna rocznica do obchodzenia... Gdyby oni dostali z powrotem swoje państwo i na nowo by im było wszystko wolno, to bez przerwy urządzaliby jubileusze, rocznice, zjazdy, obchody, pochody... (...) Ja ci ręczę, że oni najpierw nauczą się ordynarnie kraść, niż powiększać polski majątek, i zanim Polskę wzbogacą, już ją rozkradną. I do tego także trzeba ich zachęcać. (...) Pieniądze przechodzą w nasze ręce i przyjdzie nie za długo czas, że tylko my je będziemy mieli. Wtedy wszyscy oni będą w naszej niewoli, będą służyli nam za część tego grosza, który żeśmy im zabrali. Ty, Henryku, będziesz bogaty, a twoje dzieci jeszcze bogatsze...".
Dmowski pisał to, gdy Polacy mieli już od 12 lat niepodległe państwo, jednak obóz narodowy w nim nie rządził. Pisał "Dziedzictwo" przeciw rządzącej sanacji. Cała zawarta w książce spiskowa wizja nowego państwa sprowadza się do tego, że wszyscy rozkradają Polskę, a kierują tym i korzystają na tym Żydzi. Będą coraz bogatsi, my coraz biedniejsi. Działają z ukrycia. Ochrzcili się, pozmieniali nazwiska, stali się strasznymi patriotami. Jak stary Kulmer, który mówi do syna: "Widzisz, tu w rogu stoi Mickiewicz z gipsu, a przed nim lampka się pali. Ale za ile groszy dziennie tej oliwy się wypali? To mnie nie zrujnuje...".
Córka Kulmera nazywa się Brzozowska. Za namową masonerii uwodzi Twardowskiego zmysłowymi liniami swego ciała, lecz mężczyzna o narodowym umyśle dostrzega u niej "wczesne przekwitanie kobiet tej rasy". A przy tym przez zapach mocnych perfum "przedziera się ostra, drażniąca, przykra woń jej bujnych, czarnych włosów". Żydówka zawsze pozostanie Żydówką, Żyd - Żydem, fizycznie, psychicznie, kulturowo. Mają skórę inną, zapach inny, z natury są cyniczni, rozpustni. Głosząc liberalizm - są rozsadnikami zepsucia wśród narodów. We wspomnianym szkicu z 1932 roku Dmowski pochwala faszystowskie i nazistowskie ograniczanie wolności - "bo w języku masońskiego liberalizmu wolnością nazywa się nie tylko możność myślenia, wierzenia i życia tak, jak się każdemu podoba, ale i pełna swoboda dla wszelkiej kanalii promenowania publicznie swej zgnilizny, narzucania jej wszystkim, czy chcą, czy nie chcą na nią patrzeć...". Podobnie myślą ci, którzy ze wstrętem wyrażają się dzisiaj o "paradach pedałów".
Z powieści Dmowskiego wynika, że brzydzić się szczerze wszystkim, co tyczy "tej rasy" - to dawać świadectwo czystości moralnej, prawdziwej polskości. Wiejski proboszcz, człowiek gołębiego serca, współczuje znajomemu lekarzowi, opatrującemu chore dzieci, że "dla chleba musi się tak grzebać w brudach żydowskich". Dla Zbigniewa Twardowskiego nawet potrawy żydowskiej kuchni są niedobre, za ciężkie.
Narodowe powietrze
"Dziedzictwo" nie jest jedynie książką, dającą upust fobiom i obsesjom autora. Mamy tu również pewien obraz ideału narodowego - wzorowego mężczyzny, godnej naśladowania kobiety, znajdujemy opis właściwych stosunków międzyludzkich a nawet pożądanych relacji między człowiekiem i zwierzęciem.
Po zmarłym stryju Zbigniew odziedziczył rasowego wilka, wabiącego się Piorun. Pies ten jest wcieleniem wierności oraz niezawodnego instynktu. Na niepojętej zasadzie wyczuwa, kto staje się jego nowym panem a kto jest obcy. Gdy żydomasoneria podkłada bombę pod łóżko Twardowskiego, Piorun unieszkodliwia zamachowca, ratując swemu panu życie.
Instynkty są w wyobrażonym przez Dmowskiego-Wybranowskiego świecie niezmiernie ważne, nie tylko ostrzegają przed Żydem, lecz także pozwalają na mistyczną łączność z ziemią, ojcowizną. Gdy Zbigniew wychodzi z dubeltówką w pole i "wciąga w płuca to ostre zimowe powietrze polskie" - zaczyna się odradzać. Poznaje to po nim wspomniany proboszcz: "To zetknięcie z Polską tak na pana działa: tam na obczyźnie, był pan rośliną, którą z korzeniami wyrwano z ziemi".
Mądry starzec Grzybowski, wokół którego gromadzą się ludzie walczący z masonami, mówi Twardowskiemu: "był pan wśród obcych, którzy nic pana nie obchodzili". To - zwróćmy uwagę - plemienny sposób myślenia: obcy nie mogą człowieka obchodzić, tylko swoi. Wedle Grzybowskiego należy odrzucić indywidualizm, wznieść się ponad własne interesy, "oddać siły sprawie zbiorowości, społeczeństwa, narodu". Starzec widzi w Twardowskim coś, "co jest naszą wyższością nad ludźmi zachodnimi: pan ma mocne instynkty, wiążące pana z narodem; siedzi w panu porządny Polak".
Potem okazuje się, że Twardowski to również człowiek, który umie rozkazywać, zaś inni słuchają jego rozkazów. W odróżnieniu od Alfreda, samotnika pokonanego przez wrogów, Zbigniew potrafi działać w zorganizowanych grupach - i zwycięża. Niczego jednak konkretnego o tych zwycięstwach się nie dowiadujemy, bo są to tylko rojenia autora o roli silnego człowieka na czele silnego, karnego narodu (Dmowski pochwalał skoszarowanie mężczyzn przez Hitlera.)
Twardowski zdobył wszelako Wandę, która - co autor opisuje z rozmarzeniem - nazywa Zbigniewa w duszy "swoim władcą" i mówi mu: "Nikt nie wie, jak ja umiem być posłuszną. Ale tylko temu, kto umie rozkazywać". Pewien Żyd chciał Wandę poślubić, lecz ona go odtrąciła z odrazą, a Zbigniew - moralnie zmiażdżył i zdemaskował jego szalbierstwo.
Robienie polskiego antysemityzmu
Bardziej powściągliwi narodowi ideologowie utrzymują, że "Dziedzictwo" w dorobku Romana Dmowskiego jest pozycją marginalną, napisał bowiem tę książkę starszy schorowany człowiek. Prawda, że w powieści Dmowski pohulał sobie z większą niż zwykle swobodą, nadał swoim poglądom formę sensacyjną i melodramatyczną - lecz to są przecież jego poglądy. Wyrażał je już wtedy, gdy w 1919 roku jako przedstawiciel państwa polskiego brał udział w międzynarodowej konferencji pokojowej. W liście do Stanisława Grabskiego pisał: "Dziś niema już wątpliwości, że międzynarodowy kahał zapanował na konferencji. Ze składu delegacji angielskiej, amerykańskiej a nawet francuskiej i włoskiej usuwa się ludzi niemiłych Żydom, a nam przyjaznych...". Ten fragment mógłby się znaleźć w "Dziedzictwie".
Przez dziesiątki lat Dmowski uparcie zespalał sprawy polskie z obsesją żydowskiego spisku. W "Dziedzictwie" miłość do ziemi ojczystej i antysemityzm tworzą jeden pogmatwany supeł. Prawda, że takie - nazwijmy je - poglądy istniały przed Dmowskim, jak również, że podzielają je ludzie, którzy o nim nie słyszeli.
dr.inz. Jan Czekajewski: "Guardian" 11 listopada 2006 obwinia Polaków o zbrodnie na setkach Żydów, dopełnienie genocydu
Polacy winni wiedziec co o nich "Przyjaciele" pisza
Wplywowy dziennik brytyjski, Guardian, zamieścił dzisiaj, 11 listopada, 2006r, recenzje ostatniej ksiazki znanego w Polsce i Swiecie historyka, Normana Davies’a tego, ktory napisal wiele książek historycznych miedzy innymi o Powstaniu Warszawskim i o Historii Europy. Ostatntio ukazla się jego ksiazka p.t. Europe at War 1939-1945: No Simple Victory (Europa w czasie wojny 1939-1945: Trudne Zwyciestwo) Recenzje podpisal Pan Piers Brendon. Recenzja w jezyku angielskim jest dostepna pod internetowym adresem: http://books.guardian.co.uk/review/story/0,,1944611,00.html#article_continue
Norman Devies, juz w przeszlosci narazil sie pewnym wplywowym kolom, piszac Historie Europy. Owczesne zarzuty dotyczyly, ze w książce o historii Europy nie podkreślił wyjatkowej roli polskiego antysemityzmu oraz, ze wspominal o udziale komunistow żydowskiego pochodzenia w komunistycznych instytucjach opresji.
Dzisiaj Pan Brendon dodaje kwiatuszek z tej samej laczki: Poniżej zalaczam cytat w polskim tłumaczeniu: „Co wiecej, nawet na wlasny temat, Davies is dziwnie wybiorczy. Na przykład milczy o polskim antysemityzmie, który powszechnie panowal ( w Polsce) w tamtym okresie. Przed wojna polski ambasador powiedział Hitlerowi, ze jeśli ten rozwiaze żydowski problem „my wystawimy mu piekny pomnik w Warszawie”. Po wojnie, polskie opryszki zabily setki Żydów w znanym wysilku aby dokończyć (hitlerowskie) ludobojstwo”. Koniec cytatu. Ani dodac ani ujac!
Panie Boze chron nas od takich przyjaciol, bo przed wrogami sami sie ochronimy!.
dr.inz. Jan Czekajewski Członek Polskiego Instytutu Naukowego w NY (PIASA)
----- Original Message ----- From: JanCzek@aol.com Sent: Sunday, November 12, 2006 1:11 AM Subject: Polacy winni wiedziec co o nich w Anglii pisza
For example, he is silent about Polish anti-semitism, which was odiously obtrusive throughout the period. Before the war the Polish ambassador told the Führer that if he solved the Jewish problem "we will erect him a beautiful monument in Warsaw". After it, Polish thugs killed hundreds of Jews in an apparent effort to complete the genocide.
miało być przesłuchanie na temat tajnych baz wykorzystywanych do przesłuchań w Polsce, a tu tylko tyle, co można było już usłyszeć w niemieckiej telewizji od matki Murata Kurnaza;
mało rozmowne te papugi, i czy na właściwy temat.
GEREMEK - też Euro-Poseł - wyrażając życzenie, żeby kanclerz Merkel opowiedziała się w jasny sposób przeciwko projektowi posłanki Steinbach
... wykorzystywanych do przesłuchań w Polsce, a tu tylko tyle, co można było już usłyszeć w niemieckiej telewizji od matki Murata Kurnaza; mało rozmowne te papugi, i czy na ...
erinnert Sie es an Solidarnosc, oder an die Zeiten in Deutschland,
als die Strassen und Plätze die Namen der sog. Helden trugen,
die leider noch in Deutschland lebten?
> ----- Original Message ----- > From: <Kopp@bpb.bund.de> > To: <reakcja@gazeta.pl> > Sent: Monday, June 26, 2006 10:48 AM > Subject: AW: warum wollen Sie nicht lernen? > > > schluß, dass sie das alles gar nicht unter ihrem namen, sondern unter dem > des ehrenwerten walesa machen ist skandalös
poniedziałek, 26 czerwca 2006
jeszcze w 1996 r. debatowano na na temat: Polacy w Niemczech - warunki życia, szanse na przyszłość, problemy
V príhovore pred predstaviteľmi iránskych vzdušných síl dnes ajatolláh Chameneí vyzdvihol aj postup vlády v Teheráne, ktorá zakázala prístup inšpektorom OSN do iránskych jadrových zariadení ako odpoveď na rozhodnutie postaviť krajinu pred Bezpečnostnú radu OSN.
Zakázanie prístupu "je v súlade s dôstojnosťou a cťou iránskeho národa," podčiarkol Chameneí. Ten zároveň podrobil ostrej kritike sobotňajšie rozhodnutie Medzinárodnej agentúry pre atómovú energiu postaviť Teherán pred Bezpečnostnú radu OSN.
Podľa ajatolláha tento krok diskreditoval Dohodu o nešírení jadrových zbraní. "Nanešťastie medzinárodné inštitúcie stratili svoju totožnosť pod vplyvom arogantnej moci," vyhlásil Chameneí na adresu Spojených štátov a Európskej únie.
Zverejnenie karikatúr proroka Mohameda považuje ajatolláh za škandál, predovšetkým ak pochádza "od tých, ktorí bojujú za civilizáciu a slobodu vyjadrovania". Západ podľa neho "odsudzuje akékoľvek popieranie židovského holokaustu, ale dovoľuje urážať islamské svätosti".