Ostatnie wpisy
Zakładki:
Der Vertrag von 17.6.1991 zwischen der BRD und RP
EU-Fotos
FREUNDE - PRZYJACIELE
IN POLEN - W POLSCE
KOSIEWSKI
Księga - Gästebuch
KULTUR
LITERATUR
Narodowi socjaliści - komuniści - inne
NASZE - UNSERE
POLONIA i Polacy za granicami RP
SOWA
SOWA RADIO
SOWA VIDEO
UNIA & POLSKA
YES - POLAND
Tagi
Twoja wyszukiwarka
Nasza Czeladź![]() Utwórz swoją wizytówkę |
Wpisy z tagiem: Narodowcy
wtorek, 29 grudnia 2009
Polacy o poglądach narodowych nie mają dziś swojej reprezentacji. Zbigniew Lipiński, Myśl Polska 20-27.12.2009
Pytania o wiarygodność (...) udowodnić, czym PiS tak naprawdę różni się od PO, a zadanie to wcale niełatwe. Teoretycznie partia J. Kaczyńskiego opowiada się za Polską solidarną, a jej główny przeciwnik liberalną. Ale tak naprawdę, co zrobił PiS, by uruchomić politykę społeczną czy choćby socjalną? Zaledwie – i to pod bardzo silnym naciskiem Giertycha – wprowadzono tzw. becikowe. Wypada chyba zgodzić się z jednym z politologów, że „solidarne państwo PiS-u było dla swoich, podobnie jak przepojone miłością państwo PO też jest dla swoich”. Elektorat ugrupowania Kaczyńskiego stanowią w dużej mierze uniosceptycy. Lider i jego akolici bardzo starannie zabiegali o tę część głosujących. Tymczasem Lech Kaczyński nie tylko przegrał batalię o pozycję Polski w Brukseli, ale podpisał Traktat Lizboński, bez mrugnięcia okiem. Przed atakującymi i ponaglającymi go „unitami” lękliwie zasłaniał się oczekiwaniem na wynik ponownego referendum w Irlandii. „To nie my, to oni” – zdawał się mówić prezydent. Zmarnował przy tym dwie kapitalne okazje. Pierwszą stanowił dramatyczny opór prezydenta Czech – Vaclava Klausa, co nasuwało logiczne wyjście – przymierze choćby w tej sprawie. Lecz L. Kaczyński nic w tym kierunku nie uczynił. Zmarnował też drugą – wręcz historyczną okazję – jaką stwarzało orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego RFN w Karlsruhe. Dopóki Sejm nie wprowadzi postanowień na wzór niemiecki, nie podpiszę Traktatu – mógł orzec. Ani Konstytucja, ani żadna ustawa nie określa terminu podpisania ratyfikowanej umowy. Natomiast Pan prezydent jakby nie widział (a może widzieć nie chciał) tej szansy. Złożony już po podpisaniu wniosek części posłów do Trybunału Konstytucyjnego o orzeczenie zgodności Traktatu z Konstytucją stanowi przysłowiową „musztardę po obiedzie”. Toteż całe gadanie PiS-u i prezydenta o patriotyzmie, suwerenności, niepodległości włóżmy między bajki. Taka to i głowa państwa, która jednym podpisem zrzeka się formalnej suwerenności swojego kraju. Trafną uwagę na ten temat wypowiedział inny politolog: „PiS nie miało interesu w poważnym sporze z Platformą Obywatelską o Traktat, zwłaszcza że był on dziełem prezydenta Kaczyńskiego”. I nie należy tu doszukiwać się sprzeczności między braćmi. To sprytna reżyseria, nie na tyle jednak, by jej nie odczytać (...) Pole do zagospodarowania Od strony ideowej i programowej PiS nie wyczerpuje zapotrzebowania społecznego. (...) Polacy o poglądach narodowych – wyznawanych świadomie lub nieświadomie – nie mają dziś swojej reprezentacji. Pozostali jednak politycy i działacze (nieskompromitowani wypowiedziami w rodzaju „Dmowskiego bym do LPR nie przyjął” z rozbitych ugrupowań narodowych. To ich prawem, więcej – obowiązkiem jest odbudowanie obozu narodowego. Zadanie to trudne z wielu względów, że wymienię tylko ogromną wrogość, wręcz zoologiczną nienawiść, do tej orientacji zarówno ze strony tzw. lewicy jak i tzw. prawicy, w tym PiS-u. Cóż to jednak za politycy, którzy nie podejmują zadań trudnych. Miejmy nadzieję, że tacy się znajdą, a może już są. Zbigniew Lipiński Nr 51-52 (20-27.12.2009) Mysl Polska | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||